Cień z Południa
ocena: 0+x
edytuj

Cień z południa jest grą fabularną, toczącą się w wyimaginowanym świecie. Świat ten nigdy realnie nie istniał i istniał nie będzie, a stworzony został po to, by mieć geograficzną platformę do gry. Większość systemów rpg ma swoje własne światy, trudno wyobrazić sobie grę bez dokładnego umiejscowienia akcji naszych sesji. Można wprawdzie bawić się bez określonego uniwersum, konstruować przygody dziejące się w miastach X, wsiach Y, bezdrożach, bez szczegółowego opisywania otoczenia, zależności od innych domen terytorialnych. ALE PO CO? Jaką można czerpać przyjemność z takiej gry? Przecież żyjemy w świecie znanym w każdym milimetrze swej powierzchni. Wiemy o nim wiele, w każdej chwili możemy wiedzieć więcej. Do gier fabularnych przenosimy z rzeczywistości naszą skłonność do porządkowania i systematyzowania wiadomości. Chcemy wiedzieć, gdzie żyją nasze postacie, kim są i skąd są. Drobiazgowo odnotowujemy wszystkie szczegóły po rozegranej przygodzie, karty postaci pęcznieją od danych gdzie byliśmy, z kim rozmawialiśmy itd. By dobrze wczuć się w odgrywaną rolę, potrzebujemy jak największej ilości informacji o postaci i jej otoczeniu. Po to potrzebny jest świat.
Nasz świat, bardzo tego pragniemy, może być alternatywą dla innych znanych Wam z obszernej palety różnych systemów dostępnych na rynku. Akcja dzieje się w miejscu i czasie, w którym nie istnieją najnowsze zdobycze techniki i nauki - nie znajdziecie w nim miejsca dla broni palnej, prochu, komputerów. Jest za to magia i gracz może wybrać postać z kilku dostępnych ras.
Są tu kraje feudalne z wysoko rozwiniętym społeczeństwem stanowym, feudalne dyktatury z inkwizycją, państwa teokratyczne. Są i rządzone przez starszyznę, na niższym szczeblu rozwoju społecznego. Dla zwolenników anarchii i braku jakichkolwiek struktur przypominających państwo też będzie pole do popisu. Nie brakuje antagonizmów między sąsiadami (Lechistan - Lardas), co może być dobrym punktem wyjścia do kampanii czy intryg polityczno - szpiegowskich o dużym rozmachu.
Co jest według mnie siłą tego świata? Jest przecież ogrom różnych uniwersów fantasy, w których można grać. Czy jest to kolejny nudny, wymyślony na kolanie, bez szerszego kontekstu świat, bezpłciowy jak masa innych?
Otóż nie! Po pierwsze - jest barwny. Jak już wyżej wspomniałem każdy walczy z każdym, nikomu nie można zaufać. Nie ma stagnacji, stabilnych granic, fluktuują one jak ciało ameby pochłaniającej kawałek papu. Dużo intryg, zerwanych sojuszy, złej krwi, nienawiści. Tak ma być. Po drugie jest kilka krain na Orindzie i poza, gdzie formują się zwarte społeczeństwa, rodzą się państwowości. Co za tym idzie - naturalnie liczne transfuzje. Po trzecie - jest duże pole do popisu dla batalistów i autorów kampanii - Stygia ostrzy nóż, by wbić go w nieosłonięte podbrzusze Orindu. Jest królestwo Paglios, którego desanty uprzykrzają życie przymorców i inne, liczne zagrożenia, dzięki którym atmosfera świata według mnie nie jest tak usypiająca, jak garść tabletek Valium. Jest i czwarty powód, może mniej oczywisty i nie każdy go dostrzega - Lechistan można skojarzyć ze średniowieczną Polską, Lardas to Germania… Nie jest obowiązkowe takie postrzeganie tych krajów, ale można komuś dokopać za krzywdy, których już nie możemy rozliczyć inaczej… Ech, te szanse stracone w naszej historii… Tu, grając przyszłymi wojewodami, książętami, prowadząc armie możecie stworzyć nową rzeczywistość, w której Lechici rulez bardzo mocno. ALE POWTARZAM, NIE NARZUCAM SIĘ Z TYMI SKOJARZENIAMI.

odnośniki

  • aktualnie brak strony systemu
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Noncommercial-Share Alike 2.5 License.